NieidealnaAnna

Dla ciała i ducha

"Pompeje" – ckliwa historia z wybuchem wulkanu w tle, jestem na nie!

Premiera filmu „Pompeje” w reżyserii Paula W.S. Andersona miało swoje miejsce na początku lutego. U mnie wszystko z wielkim opóźnieniem, ze względu na deficyt czasu, snu i wszystkiego co normalne. Złożyło się na tyle fajnie, że udało mi się być na przedpremierowym pokazie tego filmu. Wygrana w dwóch konkursach radiowych pod rząd zaowocowała grupowym wyjściem z Ukochanym i znajomymi do kina. Fajna rozrywka - pomyślałam wybierając się do kina, tym bardziej, że był to środek tygodnia.7594274.3.jpg

Na tydzień przed premierą byłam na innym seansie filmowym i z zapartym tchem podziwiałam zwiastun „Pompejów”. Trailery zawsze są dobre powiecie. Wiem, wiem, ale naprawdę zdjęcia zrobiły na mnie wrażenie. Miałam nadzieję, że od czasu „Gladiatora” szykuje się kolejne widowisko kinowe, z wciągającą fabułą i barwnym tłem. Wielkie oczekiwanie, płonne nadzieje a tu klapa, na klapie, klapę pogania.473675_1.1.jpg

Całe szczęście, że wejściówki były darmowe, bo gdybym wydała gotówkę na poczwórny bilet, to płakałabym gorzkimi łzami rozczarowania. Z seansu pamiętam, że pyszne były lody i tyle. A tak na poważnie film miał być katastroficzny, a okazał się katastrofą. Oczywiście same Pompeje, zdjęcia wulkanu były naprawdę bardzo ładnie zrealizowane, ale plusów i autów więcej nie dostrzegłam. O samych tytułowych Pompejach, z filmu zbyt wiele się nie dowiemy. Nie ma co doszukiwać się jakikolwiek zgodności z historią, jedyne odwołanie do starożytności to cytat pojawiający się na początku filmu, zaczerpnięty z Plinius Młodszego.465963_1.1.jpg

Cała fabuła jest banalna, jednak trochę nielogiczna. Celtycki gladiator zakochuje się w pompejskiej arystokratce, ale scen tak namiętnych jak w Titanicu niestety nie ma. Tak naprawdę pomijając wątek wybuchu wulkanu, (który mam wrażenie był tylko marnym tłem i pretekstem do stworzenia filmu) można odnieść wrażenie, ze cała historia opowiada o gladiatorze Milo. Jedyne co trzyma owego Milo, głównego bohatera „superprodukcji” przy życiu to chęć zemsty na sprawcy zagłady jego przodków.478323_1.1.jpg

W międzyczasie pojawia się totalnie mdły wątek miłosny. Mdły, bo zakochana para, ani szczególnie nie ujmuje urodą, ani nie kipi wulkanem namiętności. Nudy. Niby akcja, ale jakaś taka „niedopracowana”. Dużo wpadek, chaos i brak sensownego rozwoju historii. Trochę bijatyki, trochę katastrofy, nużące dialogi i wulkan, który „chce, ale nie może przemówić”. Rozpisywać się wielce o czym nie ma bo film naprawdę mnie rozczarował.478326_1.1.jpg

Niestety, ale nie znalazłam pocieszenia ani w urodzie głównych bohaterów, bo określiłabym ją jako bardzo przeciętną. Gra aktorska również mnie nie porwała, bo właściwe zbyt wiele „do grania” to tam nie było. Zdjęcia piękne, ale samymi widokami filmu się nie uratuje. Wątki gladiatorskie były najciekawsze i najbardziej barwne w filmie, jednak niekiedy wzbudzały we mnie więcej śmiechu niż trwogi. Gdyby była to produkcja mająca na celu ukazać antyk z przymrużeniem oka, w sposób ironiczny to rzeczywiście dałoby się to oglądać. Niestety „Pompeje” na poważnie zasmucają. Finałowa scena to zlepek dwóch głównych wątków: epickiej wygranej dobra nad złem (czyli pokonanie czarnego charakteru przez przyjaciela głównego bohatera – gladiatora Atticusa), oraz metaforyczne ukazanie wiecznej miłości (bohaterska para: Milo i Cassia zostają pochłonięci w objęciach przez lawę z Wezuwiusza).475838_1.1.jpg

Niestety, ale powiem to kolejny raz: nie polecam filmu „Pompeje” Strata czasu, pieniędzy i ogromne rozczarowanie. Jedyne co można zrobić to obejrzeć kilka wybranych scen dla pięknych zdjęć. Rekonstrukcja antycznego miasta co prawda robi na widzu wrażenie, ale to zbyt mało, by film ocenić jako interesujący.473679_1.1.jpgWszystkie zdjęcia użyte w artykule pochodzą z http://www.filmweb.pl

 *************

"Słychać było zawodzenie kobiet, krzyk dzieci, wrzask mężczyzn, jedni szukali rodziców, drudzy dzieci, inni żon, starając się je rozpoznać po głosie, jedni opłakiwali własne, drudzy nieszczęścia krewnych. Byli i tacy, co z bojaźnią przed śmiercią przyzywali ją. Wielu wznosiło ręce do bogów, większa część uważała, że bogów już nie ma i że noc ta byłą dla świata wieczna i ostatnia."

- Plinius Młodszy


Instagram