NieidealnaAnna

Pozytywny misz-masz

„Życie na szczycie, czyli o tym, o czym piszemy na fejsbuku”

W ciągu ostatnich trzech miesięcy zrobiłam sobie dwa malutkie odwyki od wujka fejsbuka. Zastanawiacie się dlaczego uciekłam z życia na świeczniku towarzyskiej enklawy? Czyżbym raptem stała się orędowniczką nowej mody na bycie cool, bez fejsbunia? Nie, nie i jeszcze raz nie. Najzwyczajniej w świecie znudziło mi się otwieranie wirtualnej lodówki, co rusz jak jadę tramwajem, mam przerwę w pracy, lub nie wiem co ze sobą począć.  

 Facebook1.jpg

Życie bez fejsbuka okazało się zbawienne dla moich oczu. W końcu żadne żyłki nie wystawały z białek (tym samym moje samopoczucie znacznie się poprawiło, nie straszyłam już innych wampirzym wytrzeszczem), również natarczywa suchość oka poszła w niepamięć. Awersja na fb pociągnęła za sobą inne skutki, odinstalowałam go również z komórki (o raptem bateria trzyma kilka dni, a nie niecałą dobę), zaczęłam chętniej sięgać po zapomniane lektury i wróciłam do częstszego delektowania się nowinkami muzycznymi. Mój fejsbukowy odwyk przyczynił się do tego, że po ośmiu godzinach spędzonych w pracy przed monitorem komputera skutecznie odechciało mi się zaglądać do sieci w domu. Pierwszy raz od dawien dawna odpaliłam laptopa i to praktycznie by przejrzeć newsy kulturalne i obejrzeć serial.

No, ale jak wszyscy wiemy, życie bez fb w dzisiejszych czasach to cholernie trudna sprawa. Szczególnie kiedy przyzwyczaiłaś znajomych i rodzinę, że na wiadomości „o dupie Maryni” na Messengerze odpisujesz prawie natychmiast i jesteś dostępna na darmowym chacie przez cały czas. Odizolowanie się od kontaktów towarzyskich dobrze mi zrobiło i za niektórymi trochę się stęskniłam (szczególnie za częścią grona zagranicznego).  Zatem fejsbuku wróciłam.

 images.jpg

Kilka wniosków z  powrotu do wirtualnej rzeczywistości. Na fejsbuniu piszemy głównie o sprawach nieistotnych, rzędu najniższego i najzwyczajniej nieinteresującego (przynajmniej dla mnie). Oto moja top lista bzdur, którymi codziennie zaśmiecacie mi walla:

  1. Śluby, wesela, rozstania, powroty, zejścia i inne first love opatrzone odpowiednią ilością zdjęć dokumentujących „wasze uczucie”.
  2. Kino familijne, czyli kiedy, gdzie i komu urodziło się dziecko, pierwsza kupa, ząbki i inne bolączki rodziców.
  3. Idiotyczna moda na kolejne „nominacje” – słabe to i w sumie mało śmieszne.
  4. Aforyzmy, śmieszne filmiki lub obrazki z kwejków, demotów i innych… ahoj gimbazo nie dajesz o sobie zapomnieć.
  5. Ludzkie dramaty, czyli kto ile schudł, czy przytył, ładnie się ubrał, albo gdzie to nie był na cebulackich wakacjach.ca.jpgFejsbuku, dziękuję, że przyjął mnie znów z otwartymi ramionami. Jesteś najwierniejszym z przyjaciół, zawsze masz dla mnie czas, zawsze masz też garść świeżych ploteczek. Od jakiegoś czasu pudelek, kozaczek inne plotkarskie serwisy wypadają blado przy ekscesach znajomych moich znajomych. Mój powrót do wirtuala uważam, za bardzo udany: poziom hejtu jest wprost proporcjonalny do poziomu beznadziejności ulubionego serwisu. Nie spodziewałam się niczego innego, także wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej…

************

"Doświad­cze­nie – naz­wa jaką na­daje­my naszym błędom"

- Oscar Wilde

 

 

 

 

 

 


Instagram